Dialog
czy konfrontacja z ludźmi władzy?
Niektórzy twierdzą, ze priorytetem dla
ruchu są rozmowy z ważnymi politykami i przedstawicielami międzynarodowych instytucji
i wielkich korporacji.
Nietrudno zrozumieć dlaczego tak jest. Ci ludzie organizują świat, więc co może
być bardziej oczywiste niż próby wpłynięcia na ich decyzje racjonalnymi argumentami?
Co więcej, takie rozmowy mogą przyciągnąć uwagę mediów.
Podczas zeszłorocznego Europejskiego Forum Społecznego w Paryżu liderzy francuskiego
ATTAC proponowali taką strategię. Ich zdaniem już mamy wystarczająco dużo protestujących
na ulicach, pora na rozmowy, bo według nich tak naprawdę tylko ważni ludzie mogą
coś zmienić.
Podczas szczytu niektórzy alterglobaliści chcieli przystąpić do rozmów z przedstawicielami
Szczytu. Ludzie z Pracowniczej Demokracji i część innych środowisk była temu przeciwna.
Stwierdziliśmy, że takie rozmowy mogą tylko osłabić ruch. Gdy zwykli ludzie zobaczą,
że przedstawiciele ruchu rozmawiają z VIP-ami w drogich hotelach uznają, że nic
nie różni tych przedstawicieli od polityków, którzy chcą być tylko akceptowani
w salonach władzy. Tamta strona doskonale wie, że jeden ze skutecznych sposobów
na pokonanie opozycji to inkorporacja jej przedstawicieli.
Alterglobaliści powinni być niezależni od szefów politycznych i ekonomicznych.
Nasz dialog powinien być dialogiem ze zwykłymi ludźmi, ze związkowcami, z przeciwnikami
wojny. Globalny kapitalizm nie powoduje nędzy i wojny ponieważ zarządzający nim
ludzie błędnie rozumują - nędza i wojny zapewniają im władzę i bogactwa.