Walczyć, a nie
wspierać SLD

 

Wielu związkowcom, zrzeszonym w OPZZ nie podoba się wspieranie rządu przez tę największą w Polsce centralę związkową.
Lider OPZZ Maciej Manicki osiągnął szczyt służalczości wobec Leszka Millera, gdy poparł plan Hausnera.
Oczywiście Manicki poparł ten plan "krytycznie", ale kupił kłamstwo rządu, że bez planu Hausnera nastąpi jakaś wielka katastrofa. W rzeczywistości to ów plan stanowi katastrofę dla większości z nas.
Im dłużej jest rozważany przez posłów, tym zawiera głębsze cięcia socjalne. Plan w obecnej postaci oznacza cięcia o niecałe 30 mld złotych czyli o ponad 1 mld zł. więcej, niż zakładano w pierwotnej wersji.
Liderzy OPZZ i Solidarności robią wszystko by nie doprowadzić do konfrontacji z rządem. Co prawda Solidarność zorganizowała dni protestu w listopadzie 2003 r. ale jej liderzy zapewnili, że protesty nie doprowadziły do naprawdę masowej akcji, która mogłaby wygrać z Millerem.

Związkowiec przyspiesza prywatyzację
Góra OPZZ jest jeszcze bierniejsza. Centrala ta jest w ścisłym związku z rządem. Najbardziej odrażającym przykładem tej miłości OPZZ do ekipy Millera jest mianowanie Zbigniewa Kaniewskiego, łódzkiego posła SLD i związkowca z OPZZ, na stanowisko ministra gospodarki.
"Liczę, że przyspieszy pan prywatyzację nie tylko z powodu potrzeb budżetu, ale także, by polska gospodarka była coraz bardziej konkurencyjna" mówił Leszek Miller po nominacji w Pałacu Prezydenckim. Wymienił sektory, gdzie oczekuje przyspieszenia prywatyzacji: chemiczny, naftowy, energetyczny i paliwowy.
Kaniewski teraz będzie bezpośrednio przyczyniał się do zwolnienia tysięcy pracowników, wśród nich związkowców z OPZZ.

Dlaczego SLD sojusznikiem OPZZ?
Nie dziwi więc, że wielu związkowców ma dość współpracy ich liderów z neoliberalnym rządem. Nawet Manicki musi przynajmniej w swojej retoryce wyrażać ten punkt widzenia. 28.01.04 w wywiadzie dla Wyborczej Manicki rozmawiał z Rafałem Kałukinem o stosunkach między OPZZ i SLD:
"Na razie krytykujecie swojego partnera. Co z tej krytyki może wyniknąć?
- Mówimy, co nam się nie podoba i domagamy się - o ile ta współpraca ma być kontynuowana - ukonkretnienia porozumienia. Między wierszami jest też powiedziane, że jeśli konkretów nie będzie, OPZZ być może nie będzie już współpracować z żadną partią. ***
A potrzebuje takiej współpracy?
- Związki zawodowe zawsze potrzebują sojusznika w postaci partii politycznej, która jest w parlamencie i współstanowi prawo."
W tym miejscu Manicki się myli. To liderzy związkowi uważają że potrzebują takiego sojusznika. Szeregowy związkowiec, zwykły pracownik, potrzebuje polityki, która wyraża chęć i gotowość pracowników do podjęcia akcji, by bronić warunków pracy a nawet je polepszyć. Nie potrzebuje i wręcz przeciwstawia się polityce polegającej na atakach rządu na zwykłego człowieka w interesie najbogatszych przy bierności ze strony związków zawodowych.
Gdy Manicki mówi, że "OPZZ być może nie będzie już współpracować z żadną partią" zapewne nie ma zamiaru nigdy do tego doprowadzić. Ale jeśli z presja związkowców OPZZ będzie wystarczająca silna, nawet Manicki będzie musiał zerwać z SLD. Każdy strajk przeciwko neoliberalnej polityce SLD stanowi właśnie taką presję.
Uczestnictwo związkowców na ogólnokrajowej demonstracji antywojennej również ważnym krokiem w tworzeniu alternatywy wobec antyzwiązkowej polityki SLD.