Irak, Polska
i tzw. arena międzynarodowa

"Czy wzrośnie pozycja Polski na arenie międzynarodowej w związku z objęciem przez nas strefy w Iraku?" Takie pytanie zadała strona internetowa interia.pl swoim czytelnikom. Pytanie sugeruje, że powinniśmy być dumni z tego że "my" jesteśmy w Iraku. (Choć to nie "my", tylko "oni" - czyli nasi rządzący - decydowali o uczestnictwie polskich żołnierzy w okupacji Iraku. Mimo, że zrobili to w naszym imieniu).
Pomimo wszystko redaktorzy interii.pl trafili w sedno sprawy. USA są w Iraku po to, by wzmocnić amerykański kapitalizm. System kapitalistyczny jest globalnym systemem konkurencji o zyski. Kapitaliści często współpracują ze sobą, by więcej zarobić, ale współpraca ta nie może zastąpić konkurencji między nimi - co najwyżej może pomóc w konkurencji z innymi współpracującymi ze sobą kapitalistami.
Ta chaotyczna, bezwzględna konkurencja doprowadza do kryzysów i wojen.
Rządy które zawsze próbują działać na korzyść najbogatszych biznesmenów w każdym kraju uważają, że na tzw. arenie międzynarodowej mogą to robić skutecznie tylko wtedy, gdy utrzymują albo poprawiają pozycję ich państwa w globalnej hierarchii państw.
Miller i Kwaśniewski zdecydowali się na uczestnictwo w wojnie z Irakiem uważając, że wzmocni to polską pozycję i polski kapitalizm. Problem w tym, że gdy USA mają ogromne kłopoty w Iraku, problemy te stają się również problemami polskiego rządu.
Dlatego sojusznicy nad Wisłą Busha czekają teraz w nadziei, że NATO przejmie polską strefę w Iraku.
Masowy ruch antywojenny w Polsce, w kraju uważanym za jednego z najwierniejszych sojuszników Busha, będzie ogromnym krokiem naprzód dla globalnego ruchu antywojennego.
W zeszłym roku 15 lutego i 29 marca w Warszawie demonstrowało przeciw wojnie z Irakiem po 10 tys. osób. 20 marca mamy szansę zrobić kolejny krok w budowie masowego ruchu antywojennego w Polsce. (patrz s. 12)