Kulczyk, korupcja i kapitalizm

Nie powinniśmy pozostawić krytyki najbogatszego Polaka, Jana Kulczyka, skrajnie prawicowym posłom, jak Roman Giertych, lub kochającym autorytaryzm prawicowym politykom typu Zbigniewa Wassermanna z PiS. Prawicowi politycy są podporą polskich biznesmenów w nie mniejszym stopniu niż liberałowie z Platformy czy socliberałowie z SLD. Celem komisji śledczej jest chronienie kapitalizmu, nie zdemaskowanie go.
W sprawie Orlenu widzimy jednak prawdziwy obraz kapitalizmu, inny niż ten z podręczników ekonomii czy politologii.
Kulczyk zajmuje się kupowaniem i sprzedażą całych sektorów gospodarki. Do tego niezbędne mu są bliskie kontakty z politykami. W swojej kieszeni ma prezydenta Poznania (Kulczyklandii), Ryszarda Grobelnego. Bywał często u Leszka Millera, gdy ten był premierem. Balował z Kwaśniewskimi. Na pytanie, kto korzysta z prywatyzacji odpowiedź jest prosta - ludzie tacy jak Kulczyk i bliscy im politycy.
Kulczyk miał usłyszeć, że minister skarbu w rządzie Millera, Wiesław Kaczmarek, dostał łapówkę od Rosjan i dlatego zapewniał szpiega i lobbystę biznesowego, Ałganowa, iż "postawili na złego konia". Miał proponować, że "należy dokonać nowych uzgodnień" - powołując się na swe wpływy u "pierwszego" czyli - jak się okazuje - samego Kwacha.
W PRL państwo było właścicielem kapitału, mieliśmy więc wtedy ustrój państwowo-kapitalistyczny, który nie miał nic wspólnego z antykapitalizmem.
Teraz mówi się o innej formie państwowego kapitalizmu polegającej na wzbogaceniu się biznesmenów dzięki kontaktom politycznym. Oczywiście, politycy też nie tracą na tych kontaktach! Premier i prezydent załatwiają więc miejsca w częściowo państwowych firmach, jak Orlen, dla bogatych biznesmenów, jak Kulczyk.
Według Kaczmarka, sześciu z dziewięciu członków rady nadzorczej PKN Orlen zaproponowanej w lutym 2002 r. przez premiera Millera, to ludzie związani z Kulczykiem. Kwaśniewski miał być gospodarzem narady z udziałem Millera i Kulczyka, by przeforsować odpowiednich kandydatów.
Może, jak mówią niektórzy komentatorzy, polska demokracja jeszcze nie dojrzała? Problem leży gdzie indziej. Związki biznesmenów z wysoko postawionymi politykami są regułą w globalnym kapitalizmie. Najbogatszy Włoch, Silvio Berlusconi, jest premierem a szefem Halliburtona, firmy która zarabia największe kokosy w Iraku, był do niedawna obecny wiceprezydent USA, Dick Cheney.