Wiktor J. niewiele się różni od Wiktora J.
Media przedstawiają Wiktora Janukowycza
jako człowieka oligarchów. Np. Gazeta Wyborcza pisze: "Janukowycz jest
człowiekiem klanu donieckiego, grupy wpływów ze wschodniej Ukrainy. Klan założyli
ludzie, którzy za pieniądze zarobione jeszcze w czasach ZSRR na hazardzie i
handlu walutą zaczęli w niepodległej Ukrainie prywatyzować zakłady przemysłowe.
Nieformalnym liderem klanu donieckiego jest Rinat Achmetow, najbogatszy człowiek
na Ukrainie i prezes klubu piłkarskiego Szachtar Donieck." To wszystko
prawda, chociaż taki obraz minimalizuje rolę byłej nomenklatury, która mogła
się wzbogacić prywatyzacją, ponieważ była na czele społeczeństwa, gdy wprowadzono
reformy rynkowe.
A Juszczenko? Według mediów ten drugi Wiktor J. to kompetentny ekonomista, który
wpadł w konflikt z oligarchami i prezydentem Kuczmą. W Gazecie Wyborczej (zawsze
miejsca najbardziej skoncentrowanych głupstw na temat dobroduszności Zachodu
i politycznie poprawnych według GW biznesmenów) czytamy o prawej ręce Juszczenki,
Julii Tymoszence: "Jako wicepremier niszczyła klany pasożytujące na sektorze
energetycznym. Jest najbardziej charyzmatyczną postacią ukraińskiej opozycji.
Ludzie nazywają ją "Żelazna Julka". Jej spięty na czole warkocz, delikatna
twarz i krucha postać to symbole pomarańczowej rewolucji." Trudno o lepszą
parodię!
Juszczenko był szefem Narodowego Banku Ukrainy od 1993 do 1995 roku - taki ukraiński
Balcerowicz. Jego neoliberalna polityka przyczyniła się do naprawdę bandyckiej
prywatyzacji na Ukrainie. (Janukowycz obecnie, jako premier, też prowadzi nieliberalną
politykę).
Juszczenko był premierem przez 16 miesięcy (1999-2001). Gdy pojawiła się sprawa
o ściętym dziennikarzu, Georgiju Gongadze, Juszczenko lojalnie bronił prezydenta
Kuczmy.
A delikatna, "Żelazna Julia"? Patronem Julii Tymoszenko jest były
premier Lazarenko (1996-1997). Według Financial Times Lazarenko otrzymał co
najmniej 72 miliony dolarów łapówki z koncernu Tymoszenko, importera gazu, Jedyni
Enerhetyczni Systemy Ukrajiny (JESU). W zamian, Lazarenko przyczynił się do
tego, by JESU stało się jedną z czołowych firm Ukrainy z rocznymi obrotami wartymi
10 miliardów dolarów.
W obozie pomarańczowym widzimy bardziej karnawałową atmosferę niż na wiecach
zwolenników Janukowycza.
Jednak ograniczenie możliwości dzisiejszej sytuacji na Ukrainie do poparcia
dla Juszczenki czy Janukowycza jest drogą do nikąd.
Ruch jest w stanie mianować króla ale może sam stać się królem.
O jedność "pomarańczowych" i "niebieskich" przeciwko Juszczence
i Janukowyczowi!