Potęga masowego ruchu

Masowy ruch uliczny determinuje bieg wydarzeń na Ukrainie. To najważniejsza lekcja dla wszystkich antykapitalistów i związkowców w Polsce i na świecie. Równie ważna jest druga lekcja. Aby być skuteczny, ruch musi się odciąć od polityków będących partnerami bogatych.
Wspaniałe jest, że setki tysięcy ludzi wychodzi na ulice i tworzy sytuację, w której władze nie są w stanie stosować siły przeciwko ruchowi. Protesty były takie silne nie tylko w reakcji na ogłoszenie Janukowycza zwycięzcą wyborów, ale też z powodu poprzednich zbrodni (m.in. podejrzenia Kuczmy o zlecenie zamordowania dziennikarza, Gongadze) i korupcji rządzących Ukrainą oraz fatalnej materialnej sytuacji zwykłych ludzi w tym kraju. Doszło do tego, że w pewnym momencie gospodarka ukraińska spadła do 35 proc. poziomu z 1991 roku, kiedy powstała niepodległa Ukraina.
Od roku 1998 na Ukrainie nastąpiło pewne ożywienie gospodarcze, związane z lepszą sytuacją w Rosji. Ale głęboka nędza jest powszechna. Wiele osób żyje z tego, co im rośnie na działkach lub z "nieformalnej" gospodarki.
Prawdopodobnie władze liczą na to, że ogłoszenie powtórzenia wyborów spowoduje koniec protestów. Chcą, by ludzie zeszli z ulic i wrócili do domu.
Dla Juszczenki to wystarczy.
My jesteśmy z tymi ludźmi, którzy chcieliby rozszerzyć protesty tak, by obejmowały także walkę z nędzą. To droga do wprowadzenia prawdziwej demokracji. Dopóki ludzie czują się lojalni wobec polityków reprezentujących skorumpowanych bogaczy, dopóty każdy ruch demokratyczny zostanie powstrzymany.
Podmiotowość ruchu oddolnego jest najważniejsza. Żeby ruch oddolny stał się niezależny od polityków typu Juszczenko, musi włączyć pracowników do protestów. Zwykli pracownicy to ta grupa społeczna, która jest potencjalnie najpotężniejsza, ponieważ pracownicy tworzą bogactwa oligarchów.
Ruch staje się bardziej niezależny od panujących, im bardziej podejmuje metody pracowniczej walki - masowe strajki i okupacje - oraz pracownicze cele czyli walkę o prawa demokratyczne, owszem, ale również walkę z nędzą i o lepsze warunki pracy.
Już widzieliśmy strajki w poparciu "pomarańczowych".
Natomiast na wschodzie wielu pracowników popiera Janukowycza nie tylko dlatego, że dużo ludzi na wschodzie jest rosyjskojeżycznych tak, jak Janukowycz.
Wierzą, słusznie, że Juszczenko chce prywatyzacji i boją się o swoje miejsca pracy. Janukowycz jednak nie jest obrońcą ludzi pracy. A lojalność wobec premiera rządu antypracowniczego może tylko osłabić pracowników. Żeby podważyć tę lojalność nie można jednak udawać, że Juszczenko walczy z korupcją i trzeba walczyć z jego neoliberalną polityką.
Innymi słowy, aby osiągnąć swoje cele ruch ten musi stać się antykapitalistyczny.