Protest tramwajarzy
w Warszawie
W dniu 24 listopada, pod siedzibą
Spółki Tramwaje Warszawskie, odbyła się pikieta protestujących tramwajarzy,
głównie ze związku zawodowego "Sierpień 80". Nadal trwa konflikt o
podwyżki, o którym napisaliśmy w październikowym numerze Pracowniczej Demokracji.
Tramwajarze od trzech lat jej nie dostali.
Na pikiecie zaprotestowano również przeciw brakowi inwestycji w pojazdy i linie
tramwajowe oraz przeciw zwolnieniom starszych i chorych pracowników. Spotkaliśmy
na pikiecie związkowca, który otrzymał wypowiedzenie po 25 latach pracy, po
tym jak ostatnio zachorował. Podkreślano też, że brakuje sprzętu radiowej komunikacji,
która jest niezbędna, kiedy zdarzają się wypadki lub ataki chuligańskie na motorniczych
lub pasażerów. W warszawskiej komunikacji miejskiej utworzono różne spółki,
oddzielono tramwaje od autobusów itd. To klasyczny sposób, żeby dzielić i rządzić
pracownikami a najbardziej zyskowne części sprywatyzować. Taką samą taktykę
stosuje rząd na kolei.
Priorytetem dla rządu jest budowanie autostrady zamiast inwestycji w ekologiczny
transport zbiorowy dla wszystkich ludzi.
Sytuacja tramwajarzy jest dobrym przykładem polityki antypracowniczej na rzecz
bogatych, którą prowadzi zarówno miasto stołeczne Warszawa pod prezydenturą
Kaczyńskiego, jak i Rzeczpospolita Polska pod prezydenturą Kwaśniewskiego. Wszystkie
usługi publiczne, które są potrzebne zwykłym ludziom spotykają się z cięciami.
Tymczasem na wojnę w Iraku, budowanie polskiego "Pentagonu" dla Ministerstwa
Obrony znajdują się pieniądze - i to duże. Dlatego jest bardzo ważne, że protestujący
tramwajarze z "Sierpnia 80" również uczestniczyli w demonstracji antywojennej
i że demonstranci antywojenni skandowali: "Pieniądze na tramwaje, nie na
wojnę!"