Walka wygrana w Kutnie
Zwycięstwem zakończyła się okupacja
przez pracowników szpitala w Kutnie (Łódzkie). Protestujący podpisali porozumienie
z dyrekcją szpitala, która wycofała się z zapowiadanych obniżek płac.
Ponad 100 pracowników szpitala rotacyjnie okupowało hol placówki (pozostali
normalnie pracowali). Protest zorganizowany został przeciwko zmianie warunków
płacowych i zmniejszeniu pensji o ponad 230 zł.
Pracownicy mówili: nie zgadzamy się na to, by naszym kosztem ratować sytuację
finansową zadłużonej placówki.
Zadłużenie szpitala wynosi ponad 50 mln zł. Wierzycielami są m.in. pracownicy,
urząd skarbowy, ZUS, dostawcy energii, wody, ciepła, firmy handlujące sprzętem
medycznym.
O kutnowskim szpitalu prasa pisała już parę tygodni temu, gdy okazało się, że
dializowani tam pacjenci nie otrzymują niezbędnej do zachowania zdrowia erytropoetyny
(hormonu odpowiedzialnego za produkcję czerwonych krwinek), choć Narodowy Fundusz
Zdrowia przekazywał placówce środki finansowe na ten cel.. Zamiast tego robiono
im transfuzję krwi, co niektórzy specjaliści uważają za terapię niewłaściwą
i anachroniczną, a pieniądze z NFZ przeznaczano na łatanie finansów szpitala.
Po skandalu, jaki wybuchł, stację dializ zamknięto a chorych przeniesiono do
innej placówki.
Protest pracowników tego szpitala pokazuje, że nie wolno zgadzać się na drakońskie
oszczędności, które próbuje się wprowadzać w służbie zdrowia czy to kosztem
personelu, czy zdrowia a nawet życia pacjentów. Trzeba walczyć o swoje prawa
zarówno na poziomie lokalnym w swoim miejscu pracy, jak i ogólnokrajowym, bo
za dramatyczną sytuację w polskich szpitalach odpowiedzialni są nie tylko dyrektorzy
tych placówek, ale (i to w większym stopniu) rządzący.
s.9: Joanna Puszwacka