“Pomarańczowa Rewolucja” - jak walczyć o demokrację?

Niezależnie od tego, czym skończy się "Pomarańczowa Rewolucja" na Ukrainie, jedno jest jasne - wszyscy jesteśmy świadkami potęgi masowego ruchu.
Bez masowych wystąpień dziennikarze telewizyjni, policjanci a nawet służby bezpieczeństwa nie mieliby odwagi odmówić lojalności wobec prezydenta Kuczmy.
Politycy establiszmentu chcą, żeby polityka na Ukrainie ograniczyła się do wyboru między Juszczenką i Janukowyczem. Między człowiekiem jednej lub drugiej grupy miliarderów i milionerów. Między faworytem panujących w Unii Europejskiej i USA a ulubieńcem Rosji Putina.
Taka jest postawa obłudnych "pomarańczowych rewolucjonistów" jak Kwaśniewski, Oleksy, Rokita i bracia Kaczyńscy czy polityków UE czy Waszyngtonu, udających ludzi walczących o wolność i demokrację.
Jednak największą nadzieję widzieliśmy w strajkach, które miały miejsce po drugiej turze wyborów oraz w brataniu się "pomarańczowych" z niektórymi "niebieskimi" zwolennikami Janukowycza, głównie górnikami, którzy przyjechali do Kijowa.
Nadzieja była też 28 listopada, tydzień po wyborach, kiedy widzieliśmy, jak tłumy "pomarańczowych" i "niebieskich" stały pod siedzibą Centralnej Komisji Wyborczej w Kijowie. Nie chodziło nawet o to, że te tłumy się wymieszały i zjednoczyły. Ale komentatorzy byli zgodni, że nie było żadnej atmosfery grozy. Nazajutrz, przed Sądem Najwyższym, było jeszcze lepiej. Widzieliśmy tłum ludzi machających niebieskimi lub pomarańczowymi flagami, dyskutujących ze sobą bez wrogości.
Potrzebny był głos grupy ludzi, którzy mogli zachęcać do zjednoczenia zwykłych ludzi po stronie pomarańczowej czy niebieskiej. Takie zjednoczenie może nastąpić tylko wtedy, gdy połączy się dążenie "pomarańczowych" do większej demokracji i mniejszej korupcji z rozładowaniem obaw "niebieskich" przed USA, UE, prywatyzacją i zwolnieniami.
Taka polityka dążyłaby do niezależności ruchu od Juszczenki i Janukowycza, do odepchnięcia Waszyngtonu, Brukseli, Moskwy (i pragnącej być zauważanej - Warszawy).
Zachęcałaby do dalszych zjednoczonych masowych wystąpień, jak i masowych strajków przeciw neoliberalnej polityce obu kandydatów na prezydenta.
Lekcje Ukrainy dla nas można podsumować tak:
* Ani Janukowycz ani Juszczenko
* Przeciwstawić się jakimkolwiek układom z mocarstwami, czy to USA, Unią Europejską czy Rosją.
* Łączyć walkę o demokrację i sprzeciw wobec korupcji z walką z nędzą i bezrobociem.

Więcej o Ukrainie na s. 6-7