Demonstracja przeciwko okupacji Iraku
WIECZOROWĄ PORĄ
Było mroźno, pora wieczorowa, podmuchy
wiatru szalały, a mimo to ludzie zaczęli się zbierać przy Pałacu Kultury i Nauki,
żeby po raz kolejny zaprotestować przeciwko wojnie w Iraku.
Okupacja trwa już 20 miesięcy. Niedawno renomowane brytyjskie czasopismo medyczne
Lancet podało, że w wyniku działań wojennych zginęło około 100 tysięcy irackich
cywili! Ludzie na całym świecie protestują przeciwko tej krwawej akcji przebiegającej
pod fatalnie cynicznymi hasłami niesienia pokoju.
Również w Polsce Inicjatywa "Stop Wojnie" regularnie organizuje demonstracje
antywojenne. Ta ostatnia była jednak wyjątkowa ze względu na porę i trasę przemarszu.
Uczestnicy zebrali się na placu Defilad o 19.00. Po raz pierwszy w proteście
wzięła udział zakładowa delegacja związkowa. Motorniczy ze Związku Zawodowego
Tramwajarzy byli bardzo ciepło witani przez demonstrantów. Oprócz tradycyjnie
uczestniczących Irakijczyków, ludzi z pozarządowych grup lewicowych, organizacji
ekologicznych byli również przedstawiciele Samoobrony, a także senator Maria
Szyszkowska, jedna z inicjatorek tej akcji. Oczywiście jednak, jak zawsze, najważniejsi
byli zwykli Warszawiacy, którzy chcieli pokazać, że nie zgadzają się na przelewanie
krwi za ropę i wpływy. Wiele osób przyniosło znicze. Czekając na nagłośnienie
można było więc ogrzać ręce trzymając lampkę. Niestety z przyczyn obiektywnych
i zupełnie nieprzewidywalnych (brak paliwa do agregatu) nagłośnienia nie było.
Cała nadzieja pozostała w tubie i gardłach demonstrantów. Na szczęście, zwłaszcza
te ostatnie, nie zawiodły. Manifestacja ruszyła ulicą Emilii Plater i skręciła
w Świętokrzyską skandując hasła: "żadnej krwi za ropę",. "forsa
na tramwaje, nie na wojnę" i najpopularniejsze: "Faludża, Warszawa
- wspólna sprawa".
Około 400 osób przekroczyło Marszałkowską wymachując antywojennymi transparentami.
Pochód był barwny i żywy - nikomu nie było już zimno. Krakowskim Przedmieściem
demonstranci dotarli pod Pałac Prezydencki, gdzie okrzykami żądali wycofania
Polskich wojsk z Iraku. Na koniec złożono znicze na znak solidarności z niewinnymi
ofiarami tej okrutnej wojny.
Manifestacja była ze względu na czas przemarszu pewnym eksperymentem. Można
uznać że eksperyment się powiódł.
Ania Burdzińska