Dlaczego aż tak służalczo?
Dlaczego polityka rządu jest tak
służalcza wobec USA?
Papugowanie wypowiedzi Busha w wykonaniu Kwaśniewskiego, Millera czy ministra
spraw zagranicznych, Cimoszewicza, oczywiście nic nie tłumaczy ("trzeba
walczyć ze złem", "chodzi o walkę z terroryzmem", "Irak
jest zagrożeniem dla nas wszystkich"). Dostaliśmy wgląd w prawdziwe przyczyny
polskiego poparcia dla USA podczas lutowej wizyty Millera w Waszyngtonie.
Z Millerem pojechali czołowi polscy biznesmeni.
Zbigniew Niemczycki (Agora) powiedział: "Najważniejszy jest klimat polityczny,
bez tego nie ma mowy, by taki gigant jak Ameryka chciał robić prawdziwe interesy
z Polską. A ten klimat polityczny jest doskonały. Rozmowy były ciekawe. Zapowiadają
się ciekawe rezultaty."
Klimat polityczny jest doskonały - czytaj: "popieramy Busha na 120 procent".
Najbogatszy Polak, Jan Kulczyk, dodał: "Jest wola współpracy. Rozmawiamy.
Rysują się możliwości naprawdę ciekawych przedsięwzięć. Rozmawialiśmy np. z
przedstawicielami Bechtela, światowej firmy budowlanej i energetycznej."
(Przypomnijmy, Bechtel chciał zarabiać na prywatyzacji wody w Boliwii. Dopiero
wielki ruch protestu powstrzymał tę korporację.)
W globalnym systemie kapitalistycznym konkurencja odbywa się na dwóch połączonych
ze sobą płaszczyznach. Istnieje konkurencja ekonomiczna między firmami oraz
geopolityczna między państwami. Kulczyk i Niemczycki wyrazili interesy najbogatszych
ludzi w Polsce - ludzi, o których rząd się najbardziej troszczy.
Ale Kwaśniewski i Miller widzą korzyści geopolityczne. Stawiają na USA ponieważ
Stany posiadają najpotężniejszą machinę wojenną w historii.
Szefowie firm i państwa liczą na materialne korzyści ze służalczej postawy wobec
USA. Reszta społeczeństwa, oczywiście, będzie musiała ponieść koszty.
Przykład Turcji jest wymowny w tej kwestii. Turcja ma drugie wojsko w NATO,
ale jest bardzo biednym krajem - bynajmniej nie drugim najbogatszym państwem
Sojuszu. Kilka tygodni temu USA zaoferowały Turcji 4 miliardy dolarów za poparcie
w wojnie z Irakiem. USA chcą używać baz militarnych, ale nowo wybrany rząd martwi
się o polityczne skutki takiej decyzji. "Jeśli Turcja pomoże nam w tej
wojnie, my chcemy pomóc Turcji w ekonomicznych skutkach tej wojny", jak
powiedział wysoki urzędnik USA.