Jak może wyglądać...
Świat po kapitalizmie?
Na wszystkich demonstracjach skandujemy
"Inny świat jest możliwy". Lecz co to właściwie znaczy? W zeszłym
roku na jednej z antykapitalistycznych manifestacji w Londynie kilka osób przyjechało
z transparentem, który głosił: "Obal kapitalizm i zastąp go czymś przyjemniejszym".
Obecnie miliony osób są członkami tego globalnego ruchu. Wiemy, że jesteśmy
przeciwko, jednak wciąż trwa niekończąca się debata i poszukiwania, za czym
właściwie się opowiadamy. Ja chciałbym przedstawić jedną z wizji, moją wizję,
innego świata.
Po pierwsze, nie będzie to świat dyktatur podobnych do tych w Związku Radzieckim,
Chinach, Wietnamie czy na Kubie, ponieważ naszą alternatywą nie jest państwo
policyjne. Nie będzie on również przypominał demokracji parlamentarnych, które
panują we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Indiach. Nie chodzi o to, że jestem
przeciwny głosowaniu. Po części problem polega na tym, że głosujemy co pięć
lat, lecz bez względu na to, kogo wybierzemy, ta osoba nigdy nie wywiązuje się
ze swoich obietnic. Prawdziwy problem jednak stanowi fakt, że chociaż mamy demokratyczne
parlamenty W miejscach pracy istnieje dyktatura. Od momentu, gdy przychodzisz
do pracy do czasu, gdy wychodzisz, musisz się całkowicie podporządkować. "Jeśli
ci się nie podoba, Jonathan" - mówią - "możesz odejść".
Spędzamy większość naszego życia przygotowując się do pracy, chodząc tam, pracując,
wracając do domu i pogrążając się, aby później dojść do siebie. Tak, więc dyktatury
w pracy świadczą o tym, że nie żyjemy w demokracji. Zarówno korporacje jak i
pracodawcy rządzą światem polityki. Ten proces rozpoczyna się znaczne wcześniej
nim gotowi jesteśmy do podjęcia pracy. Szkoła i uniwersytet również sprawują
dyktatury, przygotowując i szkoląc nas do pracy. Tak, więc tworząc nowy świat
zaczniemy od demokracji w pracy. Spośród nas wybierzemy menadżerów i zastąpimy
ich innymi kiedykolwiek będziemy chcieli. Zwyczajni ludzie mogą wykonywać te
funkcje, jednocześnie rozwijając się bardziej w swoich zawodach. Będziemy potrzebowali
mniej menadżerów jeśli pracownicy będą sprawować te funkcje dobrowolnie. Jednak
to nie wystarczy. Wciąż pozostaje problem rynku światowego. Przez dziesięć lat
pracowałem dla feministycznej kliniki aborcyjnej. Byliśmy spółką i dzieliliśmy
prace miedzy sebą. Otrzymywaliśmy równą płacę. Lecz konkurowaliśmy z innymi
klinikami na rynku i w końcu zarząd zwolnił wszystkich członków związku zawodowego.
Ta sama sytuacja miała miejsce we wszystkich krajach, które próbowały stworzyć
demokrację na rynku światowym.
Dlatego też robotnicy w każdej firmie i departamencie rządu będą musieli przejąć
swoje miejsca pracy, w każdym z nich wybierzemy swoich przedstawicieli, ludzi
podobnych do nas - sprzątaczki, stolarzy i nauczycieli, a nie prawników i polityków,
którzy nagle zjawiają się nie wiadomo skąd. Będą oni pracować obok nas, będąc
osobami, których znamy i możemy oceniać.
Co tydzień przedstawiciele z każdego miejsca pracy mogliby spotykać się w każdym
mieście, aby podejmować decyzje dotyczące ekonomii. W większości miast jedynym
miejscem mogącym ich pomieścić byłby stadion piłkarski. Wówczas mogliby wybrać
przedstawicieli do krajowego spotkania a na tym spotkaniu do konferencji międzynarodowych.
Podstawę stanowiłyby, cotygodniowe spotkania w każdym miejscu pracy. Każdego
tygodnia moglibyśmy zmieniać naszych przedstawicieli.
Oczywiście, nie wszyscy pracują. Emeryci mogliby wybierać swoich przedstawicieli
w klubach a dzieci w szkołach. Wszystkie posiedzenia odnosiłyby się do działań
w naszych miejscach pracy. W kapitaliżmie każda firma musi konkurować z innymi
a kryterium stanowi zysk. W naszym nowym świecie moglibyśmy podejmować decyzje
oparte na naszych pragnieniach a nie na zysku. Niektórzy będą chcieli zająć
się opieką nad starszymi osobami, inni będą muzykami i artystami. Jedni wybiorą
czterodniowy okres pracy, inni natomiast będą ciężko pracować, aby podnieść
poziom życia w biednych krajach do standardu państw bogatych. Jeszcze inni całkowicie
oddadzą się ochronie środowiska naturalnego.
Nie wiem dokładnie jakie decyzje zostaną podjęte na tych spotkaniach. Myślę,
że pragniemy równości, gdzie każdy otrzyma tyle samo. Sądzę, że będziemy chcieli
rozdzielić nasze prace tak, aby każdy mógł w ciągu tygodnia lub roku wykonać
naprawdę dobrą pracę i aby na każdego przyszła kolej na podjęcie nudnej, ciężkiej,
trudnej pracy.
Mieszkałem i pracowałem w sześciu krajach na czterech kontynentach. Po rozmowie
z pracownikami we wszystkich tych krajach jestem całkowicie przekonany, że głównie
pragną wyzwolić się od strachu. Nasze życie oparte jest na strachu - strachu
przed byciem poniżanym przez nauczycieli, obawą o rachunek za gaz i utratę pracy,
która może cię spotkać zaledwie raz lub dwa razy w życiu, lecz strach towarzyszy
ci każdego dnia. W innym świecie te obawy znikną i każdy będzie żył bezpiecznie.
Nie będzie to świat idealny. Ludzie nadal będą umierać lub czuć się niekochani.
Wciąż będą istniały problemy. Jednak będzie to znacznie lepszy świat. W międzyczasie
tworzyć się będą nowi ludzie. Pomogą nam w tym dwie rzeczy. Po pierwsze, ludzie,
którymi jesteśmy teraz nie są w stanie stworzyć nowego świata. Walcząc i wygrywając
staniemy się całkiem innymi osobami - nie tylko my znajdujący się w tym pokoju,
ale większość ludzi na świecie.
Pomyśl jak wiele już zmieniłeś przybywając do Florencji, tylko poprzez to jedno
doświadczenie na Europejskim Forum Społecznym. Następnie pomyśl o tysiąc razy
większych spotkaniach, które przeobrażą się w znacznie większą walkę, wówczas
otrzymasz wizję naszej zmiany świata.
Stworzymy również nowe pokolenie, powstałe w nowym świecie. My dorastaliśmy
w kapitalizmie i nosimy znamiona cierpienia i żalu. Palę. Mam nadwagę. Każdy
z nas nosi cierpienie w swoim ciele.
Spójrz na jakiekolwiek niemowlę, w jego ogromne oczy upajające się otaczającym
światem z zaciekawieniem i w zachwycie. Następnie popatrz na dorosłych. My stworzymy
świat, w którym ta ciekawość przetrwa do okresu dorosłości. Nowe pokolenie będzie
mogło stworzyć jeszcze inny świat.
Nie wiem czy zrobimy to w rodzinach czy nie. Możliwe jest, że każdy z nas będzie
chciał stworzyć standardowy model rodziny z 2-4 dzieci, może również okazać
się, że połowa ludności to lesbijki lub geje a może lesbijki i geje będą chcieli
mieć 2-4 dzieci. Nie wiem. Lecz z pewnością będziemy w stanie podejmować wszystkie
decyzje demokratycznie, mając prawo do wyboru osób, których naprawdę będziemy
chcieli.
Stworzenie nowego świata nie będzie łatwe. Obecnie jesteśmy na początku ruchu
antykapitalistycznego i przed nami jeszcze długa, ciężka droga, wiele wzlotów
i upadków. Będziemy odnosić zarówno zwycięstwa jak i porażki, przez cały ten
czas będziemy rosnąć w siłę i gruntownie się zmieniać.
Nikt nie może powiedzieć, że na pewno stworzymy nowy świat. Nasze hasło brzmi
"Inny świat jest możliwy", a nie pewny. Lecz ja jestem o tym przekonany.
Mam 54 lata i byłem rewolucjonistą przez całe moje dorosłe życie. Jeszcze rok
temu nie wierzyłem, że uda mi się zobaczyć inny świat. Jednak od wielkiej demonstracji
w Genui w zeszłym roku wiem, że teraz jest to możliwe.
Jonathan Neale (tłumaczyła Kasia Puzon)
Jonathan Neale jest pisarzem i aktywistą ruchu antykapitalistycznego w Anglii.