Państwo a ruch antykapitalistyczny
Naomi Klein, słynna autorka książki
No Logo narzekała po Forum w Porto Alegre, że za dużo uwagi poświęcono Luli
i Chavezowi, bo Forum miało być spotkaniem dla zwykłych, szeregowych aktywistów.
Jednak trzeba zrozumieć dlaczego Lula i Chavez są tak popularni. Lula jest uważany
za uosobienie ruchów robotniczych i chłopów bez ziemi, dwóch głównych sił, na
których zbudowane było Forum. Chavez jest symbolem powstającego na nowo antyimperialistycznego
ruchu w Ameryce Łacińskiej.
Łatwo jest krytykować Lulę i Chaveza. Lula zgodził się na neoliberalny program,
który nie pozwoli na spełnienie jego obietnic wobec wyborców.
Chavez jest radykalnym liderem lewicowego nacjonalizmu, który zachęca do masowych
mobilizacji przeciwko prawicy nie dlatego, że chce, ale dlatego że musi tak
działać. Jednak poparcie, którym się cieszą jest faktem, którego bardziej radykalni
antykapitaliści nie mogą ignorować. Jest wiele nowego w ruchu antykapitalistycznym
- m.in. jego zdolność do organizowania się na międzynarodową skalę i jego stosowanie
metod bezpośredniej demokracji.
Ruch ten stoi jednak również w obliczu starych kwestii. Najważniejsza z nich
to kwestia państwa. Naomi Klein i autonomiści w tym ruchu twierdzą, że państwo
można po prostu ominąć, że mamy tylko budować lokalne i globalne sieci aktywistów.
Jednak przez ostatnie dwa lata widzieliśmy jak nieodpowiednie jest takie podejście
do sprawy.
W Genui i Argentynie widzieliśmy brutalną twarz państwa w swoich granicach (można
by tu dodać również Ożarów w Polsce). W skali międzynarodowej widzimy okrutną
twarz państwa w pędzie Busha ku wojnie.
Lula i Chavez wierzą, że można używać istniejącego państwa. Mylą się, ale przynajmniej
zwracają uwagę na problem, który jest ignorowany przez takich ludzi jak Naomi
Klein.
Chcąc przyciągnąć zwolenników Luli i Chaveza trzeba więc przedstawić realną,
całościową alternatywę wobec istniejącej władzy państwowej.