Michnik broni Busha

Jaka jest odpowiedź na strategię imperialną USA chyba najbardziej wpływowego polskiego intelektualisty, Adama Michnika?

Michnik widzi zagrożenie nie ze strony pędu wojennego władz USA lecz w antyamerykanizmie. Owszem mówi, że panujący w USA nie są bez winy: "Abstrahuję od różnych potknięć, arogancji czy niezręczności amerykańskiej dyplomacji."

Jednak w wojnie z Irakiem nie chodzi o potknięcia, arogancję czy niezręczność, tylko o masowy mord, który ma być dokonany za pomocą polskich żołnierzy. Zamiast imperialnej strategii USA Michnik widzi jedynie brak wyrafinowanego zachowania.

Michnika oburza krytyka światowej roli imperializmu USA. (Chociaż słowo "imperializm" przypomina wielu ludziom tępej propagandy czasów PRL, trudno znaleźć precyzyjniejsze określenie).

Twierdzi, że "przedstawianie USA jako światowego żandarma, który chce wszystkimi rządzić i wszystkich sobie podporządkować, to niebezpieczna choroba".

Dlaczego "niebezpieczna choroba"?
Michnik widzi, że sprzeciw wobec wojny ("światowy żandarm"), jest połączony z tzw. ruchami antyglobalistycznymi. Choć zgadza się, że w tych ruchach jest "wiele autentycznej niezgody na zło naszego świata" uważa, że istnieje niebezpieczeństwo, które tłumaczy w ten sposób:

"Kiedy chce się totalnie odrzucić ten nasz świat oparty na grzesznej wierze w pieniądz, trzeba dobrze się zastanowić, czym ten świat chcemy zastąpić. Dotychczasowe eksperymenty nakazują ostrożność."
Czyli wciąż ten sam argument. Nie ma realnej alternatywy wobec dzisiejszego świata. Jeśli chcesz powstrzymać wojnę, jest to wyraz antyamerykanizmu, a to znaczy antyglobalizmu, czyli ruchu, który może wpędzić nas do społeczeństwa gułagów.

Hmmm. Niezbyt przekonujące.

Przecież to rządy USA były w dwudziestym wieku i są dziś największym sojusznikiem różnych dyktatur na całym świecie.
Michnik dochodzi do szczytu absurdu, gdy mówi, że antyamerykanizm to "jakiś protofaszyzm nowego typu".

Zresztą sugerowanie, że ludzie przeciwstawiający się wojnie są antyamerykańscy jest fałszywe. Bush to nie to samo co bezrobotny w nowojorskim Harlemie.

Gdy 15 lutego odbędzie się demonstracja antywojenna w Warszawie, jednocześnie będą miały miejsce demonstracje na całym świecie m.in. w Nowym Jorku. Warszawscy demonstranci będą się solidaryzowali z nowojorskimi i witać Amerykanów, którzy chcą dołączyć się do demonstracji w Warszawie.